piątek, 15 listopada 2013

Tiara Przydziału

Właśnie idziemy w stronę zamku...

-A co jak nie trafię do Ravenclawu? -zapytałam Victora.
-Trafisz, trafisz. Lepiej martw się o mnie -odpowiedział
-Myślę, że będzie dobrze. Nie przejmujmy się tym, co będzie to będzie.
-Ta, może i masz rację...Evangelino, uważąj!!!

W ostatniej chwili uniknęłam zderzenia z wielkimi drzwiami u wejścia do zamku.
Weszliśmy do ogromnego "holu" jeśli można to tak nazwać. U stóp schodów powitała nas siędziwa czarownica ze stołkiem na którym leżała Tiara Przydziału.
-Witam Was serdecznie w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Naywam się Atelda Abbithyn. Jestem nowym nauczycielem transmutacji i opiekunem Gryffindoru. Teraz zaprowadzę Was do Wielkiej Sali. Jakieś pytania?
Wszyscy byli cicho więc uznała, iż wszystko jasne. Poprowadziła nas do Wielkiej Sali w której ciągnęły się 4 stoły poszczególnych domów. Nagle rozległ się głos profesor Abbithyn:
- Są cztery domy, Gryffindor, Slytherin, Ravenclaw i Hufflepuff. One będą Wam zastępować dom, podczas pobytu tutaj.  Każdemu z Was włożę teraz na głowę Tiarę Przydziału, ona przydzieli wszystkich do domów. Każdy przydzielony siada do stołu swojego domu. Zrozumiano? -rozległy się ciche pomruki potakiwania. - Bonepear Hector -blondwłosy chłopczyk usiadł na stołku, nałożono mu Tiarę na głowę i...
-Gryffindor! -krzyknęła Tiara. Rozległy się oklaski i krzyki, a Hector usiadł przy stole gryfonów. Później była  Castlegrouten Amelia - Hufflepuff, Grinnerstoud Alex - Gryffindor. I tak dalej... Aż w końcu Tiara Przydziału doszła do "P". To mnie obudziło i zaczęłam się uspokajać i przygotowywać. Właśnie byłam w trakcie wmawiania sobie, że przecież Tiara rozważy moja decyzję, ale Abbithyn zawołała -Rover Evangelina.- uchwyciłam spojrzenie Micheal'a siedzącego przy stole krukonów. Pierwszy raz w życiu zauważyłam, że on się naprawdę czegoś obawia. Już miałam iść do Tiary, kiedy niespodziewanie Victor chwycił moją dłoń.
-Dasz radę Evangelino -powiedział.
A więc podeszłam do Abbithyn, usiadłam na stołku i nałożyła mi Tiarę na głowę. Czułam jak się zastanawia:
-Hmm, Evangelina Rover... tak, tak... Wszyscy jej krewni byli w Ravenclawie... może by tak pomieszać?...Hufflepuff?
 -Nie, proszę, nie. Chcę do Ravenclawu, proszę!
- Do Ravenclawu? Nie, nie... Nie jesteś stworzona do Ravenclawu... Masz wyjątkowy dar...
 -Co?
- Och, to co słyszałaś, nie do krukonów i koniec!
- Ale...
-GRYFFINDOR!
Oniemiała zeszłam ze stołka i z głupią miną podeszłam do stołu gryfonów. Wszyscy wiwatowali i krzyczeli, ale ja nie umiałam wydusić z siebie słowa. Co to znaczy "Nie jesteś stworzona do Ravenclawu, masz wyjątkowy dar"? Dlaczego Tiara tylko mnie z całej rodziny przydzieliła do Gryffindoru?
Omiotłam spojrzeniem stół krukonów.
Zauważyłam mojego brata gapiącego się w przestrzeń z otwartymi ustami i wybałuszonymi oczami. Podniosłam spojrzenie do magicznego sklepienia. Niebo było granatowe, takie spokojne...Ale..
 Och! Przecież Abbithyn woła Victora! Szybko spojrzałam w jego stronę. Mój nowy przyjaciel, biały na twarzy usiadł na stołku. Miałam nadzieję, że przynajmniej on, trafi tam gdzie chce. Opiekunka mojego domu nałożyła mu na głowę Tiarę która otworzyła usta i zaczęła rozprawiać o czymś, co słyszał tylko Victor. Trwało to dosyć długo, aż w końcu Tiara Przydziału zawołała:
-Gryffindor!
Nie mogłam uwierzyć, że ja, tak i jak Victor trafiliśmy zupełnie gdzie indziej niż byśmy chcieli i to jeszcze do tego samego domu Gryffindoru. Victor usiadł koło mnie i przez chwilę tylko się na mnie gapił, a potem odrzekł:
-Ev, to szaleństwo. Czy ta tiara też z tobą gadała? Ona jest straszna, nie dała mi pomyśleć.
-Tak Victorze. U mnie było to samo. Powiedziała, że jedyna z całej rodziny, nie pasuję do Ravenu.
-Ale chyba powinniśmy się cieszyć, co? No, w końcu z Gryffindoru wyszli ludzie którzy zniszczyli Lorda Voldemorta... O, zobacz, przy stole dla nauczycieli siedzi jeden z nich! To prawda! Neville Longbottom uczy zielarstwa! Super, Evangelino musimy później do niego iść i z nim porozmawiać!
-Och, no tak. masz rację - uśmiechnęłam się. Właśnie w tej chwili do Wielkiej Sali wleciały duchy Gryffindoru, Hufflepuffu, Ravenclawu i Slytherinu. Rozpoczęliśmy z Prawie Bezgłowym Nickiem przyjemną konwersację, półki nie przerwała nam dyrektor.
-Witam Was wszystkich w nowym roku szkolnym! -powiedziała uradowana Mcgonagall. -Jestem bardzo szczęśliwa, iż mogę Was tu znowu powitać. No cóż...Po uczcie prefekci odprowadzą pierwszorocznych do swoich domów. Co tu więcej dodać... Jedzcie pijcie i bawcie się dobrze! -w tej samej chwili do naszego stołu podszedł Michael.
-Dyskutowałaś z Tiarą Przydziału? Evangelino, dlaczego nie siedzisz teraz przy stole krukonów? -zapytał z powagą.
-No nie. Znaczy tak. Znaczy nie, no trochę...Ale to ona powiedziała mi, że nie pasuję do Ravenclawu i, i, że... mam wyjątkowy dar - odpowiedziałam, przeciągając ostatnie zdanie. -Mich jakby był z kamienia, nie poruszył się i nic nie powiedział... Nale odezwał się Vic:
-Tak Michaelu. Jesteśmy w Gryffindorze. Twoja siostra powinna być w Ravenclawie, a ja w Hufflepuffie, ale tak nie jest. Musimy się z tym pogodzić. -Mich podskoczył jak oparzony, bąknął coś w rodzaju "Ach, no dobra" i wrócił do krukonów.
Zdążyliśmy już poznać połowę gryfonów, więc kiedy prefekci odprowadzali nas do domów szliśmy na przedzie z naszym. Abernethy'm Millan'em. Okazał się bardzo miłym człowiekiem, i opowiedział nam wiele o Hogwarcie. Kiedy doszliśmy do portretu grubej damy, powiedział, że hasło brzmi "Bombonierki Lesera" i weszliśmy do naszego pokoju wspólnego. Od razu rzuciło nam się w oczy wiele stolików i fotelów, oraz portretów na ścianach i kominek. Kiedy rozsiedliśmy się wygodni w fotelu Victor odezwał się:
-To ja zmieniłem zdanie. Gryffindor rządzi! Wiesz, Tiara Przydziału powiedziała mi, że jestem "stworzony do większych rzeczy" dlatego przydzieliła mnie do gryfonów. Teraz się cieszę -powiedział uradowany.
-Tak, ja też. Najwidoczniej pasujemy tutaj. Victorze, siedzimy tu, gdzie kiedyś trójka najlepszych przyjaciół, która jest teraz najważniejsza dla każdego czarodzieja, a mam na myśli Hermionę Granger, Rona Weasley'a i Harry'ego Pottera -odrzekłam z wielkim uśmiechem.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz